Heeejo! :* Mam pytanie: Czy czytacie mojego bloga i czy w ogóle podoba się Wam to co piszę? Ostatnio co raz mniej się udzielacie i co raz mniej jest wejść. :c Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. :* I chciałabym was przeprosić, bo imagin miał być już w sobotę, a jest dopiero teraz. :/ Postaram się już regularnie dodawać posty. Jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania!! :* :)
Ze łzami w oczach poszłam do salonu zabierając po drodze swoją komórkę. Wytarłam pozostałości po łzach i usiadłam na kanapie. Wpatrywałam się bezsensownie w sufit. Nagle poczułam wibrację wydobywające się przez mój telefon. Na wyświetlaczu pojawił się Niall. Odruchowo spojrzałam na zegarek. Była 9:30 przecież o tej porze to on jeszcze śpi-pomyślałam. Mimo mojego humoru postanowiłam odebrać.
Ze łzami w oczach poszłam do salonu zabierając po drodze swoją komórkę. Wytarłam pozostałości po łzach i usiadłam na kanapie. Wpatrywałam się bezsensownie w sufit. Nagle poczułam wibrację wydobywające się przez mój telefon. Na wyświetlaczu pojawił się Niall. Odruchowo spojrzałam na zegarek. Była 9:30 przecież o tej porze to on jeszcze śpi-pomyślałam. Mimo mojego humoru postanowiłam odebrać.
-Halo.-powiedziałam.
-Cześć TI.-zawołał przyjaźnie chłopak.
-Hej.-powiedziałam próbując wyjść na szczęśliwą.
-Gdzie jesteś?-zapytał.
-W domu. A co?
-A mogłabyś mi dać Louisa, bo nie odbiera telefonu.-zapytał uprzejmie.
-Yyy.. bo ten.. nie ma go.-powiedziałam.
-To gdzie on poszedł z samego rana?-powiedział nie wiedząc, że tymi słowami może spowodować moje kolejne łzy. Zapadła cisza. Znowu wyrosła mi gula w gardle i nie mogłam nic powiedzieć.
-TI.-powiedział. Znowu cisza.-O nie. Tylko nie to! Matko, TI trzymaj się zaraz będę.-powiedział i się rozłączył. Chłopacy, Perrie i Sophia wiedzieli o co tak naprawdę chodzi. Cieszyłam się, że mam takich przyjaciół. Zawsze mogłam na nich liczyć. Siedziałam tam i z trudem powstrzymywałam łzy napływające do moich oczu. Po 10 minutach usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z kanapy i powłóczyłam nogami otworzyć.
-Cześć.-powiedziałam do chłopaka i wpuściłam go do środka.
-TI.-powiedział blondyn i mnie przytulił. Brakowało mi tego. Chciałam podziękować wszystkim, że mam takiego przyjaciela.
-Dziękuję.-powiedziałam patrząc na niebieskookiego.
-Nie ma sprawy. Jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele się wspierają, prawda.-powiedział lekko się uśmiechając. Pokiwałam głową na potwierdzenie i odsunęłam się trochę.
-Zjesz coś?-zapytałam idąc do kuchni.
-Mmm... a co masz na myśli.-powiedział spoglądając na mnie z zaciekawieniem.
-Bierz co chcesz. Lodówka jest twoja.-powiedziałam szczerze się uśmiechając.
-Wiem, że nie powinienem pytać, ale... jak to wyszło przecież powiedział, że w weekend nie musi.-zapytał i spojrzał się na mnie smutno.
-Zadzwonili dziś do niego i...-do moich oczu napłynęły łzy-... i kazali mu się z nią spotkać.-Spuściłam wzrok tak, żeby ukryć łzy spływające po moich policzkach. Chłopak nic nie mówił tylko odłożył jedzenie i mnie przytulił.
-Wiesz kiedy wróci?-zapytał.
-Powiedział, że prawdopodobnie wieczorem.-odpowiedziałam wycierając łzy.
-Zrobić ci coś do jedzenia? Pewnie nic nie jadłaś jeszcze.-zaproponował chłopak i otworzył lodówkę.
-Wiesz co chyba nie chce mi się jeść.
-To ja ci coś ugotuję i na pewno zjesz.-zapewnił mnie chłopak i się słodko uśmiechnął
-Co ja bym bez ciebie zrobiła.-powiedziałam śmiejąc się do chłopaka. Odwzajemnił to tym samym. Od razu poprawił mi humor, ale to nie znaczy, że zapomniałam o tej całej sytuacji.
Zjedliśmy razem śniadanie. Rozmawialiśmy o wszystkim. Miło spędziłam południe, ale cały czas patrzyłam na wyświetlacz telefonu sprawdzając czy, aby Louis nie dzwonił.
-Może pójdziemy na spacer?-zaproponował blondyn, uśmiechając się.
-W sumie to całkiem dobry pomysł. Nie wytrzymam tak siedząc i czekając, aż przyjdzie.-powiedziałam trochę smutna.-To idę się ubrać. A ty może założysz coś, żeby cię nikt nie poznał?-zaproponowałam
-Tylko co?-zapytał zrezygnowany.
-Chodź zaraz znajdziemy coś u Louisa w szafie.-powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Poszliśmy do garderoby i zaczęłam szukać coś odpowiedniego. Po paru minutach znalazłam to czego szukałam. Dałam mu dresy i biały T-shirt. A do tego założył fullcapa i czarne okulary. Ja ubrałam się podobnie tylko założyłam swoje ubrania.
-No może cię nikt nie pozna.-powiedziałam, gdy przyszedł już przebrany. Uśmiechnął się od ucha do ucha. Skierowaliśmy się do tylnych drzwi. Wyszliśmy przez nie tak na wszelki wypadek gdyby stali tam fotoreporterzy. Zakluczyłam drzwi i poszliśmy do parku. Chodziliśmy dużo czasu, a w między czasie robiliśmy sobie sporo zdjęć. Niall pozwolił mi chodź na chwilę zapomnieć o tym wszystkim. Byłam mu niezmiernie wdzięczna. Gdy zgłodnieliśmy poszliśmy po jakieś tam fast foody i usiedliśmy na ławce, a zachodzące słońce było co raz niżej.
-Niall...-zaczęłam. Spojrzał się pytająco na mnie.-...dziękuje ci.-powiedziałam całując go przyjacielsko w policzek.
-Nie ma sprawy.-odpowiedział i przytulił mnie. Później znów rozmawialiśmy, śmialiśmy się i jedliśmy kupione wcześniej jedzenie. Nagle zobaczyłam fotoreporterów. Przecież to nie możliwe, Niall tak dobrze się maskował jak mogli go rozpoznać?-myślałam. Ale potem spojrzałam w inny punkt. To nie my byliśmy ich celem tylko para siedząca na innej ławce. To nie była jakaś tam para, tego nawet nie można było nazywać parą, a jednak. Momentalnie z mojej twarzy zniknął uśmiech. Niall spojrzał w tym momencie na mnie, a potem w ten sam punkt co ja. Go również zamurowało. Wpatrywałam się w tak dobrze mi znane twarze. On tam był. Był tam, ale nie ze mną tylko z nią. Mój Louis trzymał się za rękę z nią. Spojrzałam na Louisa. Pod jego wymuszonym uśmiech było widać jego zrozpaczenie. Tak bardzo było mi go szkoda. Chciałam w tej chwili podejść do niego i pocieszyć. Tylko, że nie mogłam tego zrobić. Poczułam coś zimnego na moich policzkach, zorientowałam się, że to moje łzy. Nie chciałam płakać, to było wbrew mojej woli. Nagle Louis spojrzał w moją stronę. W pierwszej chwili chyba mnie nie poznał, ale po paru sekundach wiedziałam, że już wie, że to my. Nie chciałam, żeby patrzył jak płacze, ale nie mogłam tego powstrzymać. Dziewczyna siedząca obok niego spojrzała na mnie. Nigdy z nią nie rozmawiałam, ale czułam jakąś odrazę do niej. Była za bardzo pewna siebie i tego co robi. Louis wstał i widziałam, że chce do mnie podejść, ale ona zagrodziła mu drogę ustała na przeciwko niego i pocałowała. Nagle rozbłysły się flesze aparatów. Tego było już za wiele, nie wytrzymałam. W ostatniej chwili spojrzałam się na Louisa. Był oszołomiony. Stał osłupiały i patrzył na mnie, a dziewczyna nadal go całowała.
-Muszę iść.-rzuciłam do Nialla, wstałam z ławki i rzuciłam się biegiem.
-TI!-krzyknął za mną.-Cholera Louis!-zawołał do przyjaciela. Nie wiem jak na to zareagował nie chciałam patrzeć, nie chciałam się odwracać, bałam się, że znowu zobaczę jak się całują, a raczej jak ona go całuję. Biegłam ile miałam sił w nogach.
-Czekaj!-usłyszałam z daleka głos blondyna. Nie mogłam się zatrzymać, nie mogłam czekać. Otworzyłam z rozmachem drzwi do domu, a potem jak najszybciej mogłam zatrzasnęłam je. Wbiegłam po schodach na górę i zamknęłam się na klucz w łazience. Oparłam się plecami o ścianę i zjechałam wzdłuż niej na podłogę. Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej spuściłam głowę i płakałam. Po chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe otwierają się i uderzają z impetem o ścianę przedpokoju.
-TI!-usłyszałam wołanie niebieskookiego, gdy wbiegał po schodach. Później poczułam jak klamka od łazienki się rusza.-TI jesteś tu? Otwórz drzwi.-mówił chłopak.
-TI! Niall!-usłyszałam kolejne wołanie. Ten głos był mi bardzo dobrze znany. Usłyszałam głośne pukanie do łazienki.
-Otwórz.-prosił Lou. Nawet gdybym chciała nie mogłam otworzyć byłam za bardzo sparaliżowana tą sytuacją, żeby wykonywać jakieś ruchy.
-TI!-krzyczał bezradnie. Ale nadal nie otwierałam. Uderzył pięścią w drzwi jeden raz potem drugi. Powoli podniosłam głowę do góry. Nadal po moich policzkach łzy spływały ciurkiem.-Otwórz te pieprzone drzwi.-krzyczał zdenerwowany. Podniosłam się i usiadłam na krawędzi wanny. Wyciągnęłam rękę w stronę zamku. Po chwili otworzyłam drzwi. Natychmiast wszedł do nich Louis.
-TI.-krzyknął z ulgą. Podbiegł natychmiast do mnie i mnie przytulił.
-Cześć.-powiedziałam do chłopaka i wpuściłam go do środka.
-TI.-powiedział blondyn i mnie przytulił. Brakowało mi tego. Chciałam podziękować wszystkim, że mam takiego przyjaciela.
-Dziękuję.-powiedziałam patrząc na niebieskookiego.
-Nie ma sprawy. Jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele się wspierają, prawda.-powiedział lekko się uśmiechając. Pokiwałam głową na potwierdzenie i odsunęłam się trochę.
-Zjesz coś?-zapytałam idąc do kuchni.
-Mmm... a co masz na myśli.-powiedział spoglądając na mnie z zaciekawieniem.
-Bierz co chcesz. Lodówka jest twoja.-powiedziałam szczerze się uśmiechając.
-Wiem, że nie powinienem pytać, ale... jak to wyszło przecież powiedział, że w weekend nie musi.-zapytał i spojrzał się na mnie smutno.
-Zadzwonili dziś do niego i...-do moich oczu napłynęły łzy-... i kazali mu się z nią spotkać.-Spuściłam wzrok tak, żeby ukryć łzy spływające po moich policzkach. Chłopak nic nie mówił tylko odłożył jedzenie i mnie przytulił.
-Wiesz kiedy wróci?-zapytał.
-Powiedział, że prawdopodobnie wieczorem.-odpowiedziałam wycierając łzy.
-Zrobić ci coś do jedzenia? Pewnie nic nie jadłaś jeszcze.-zaproponował chłopak i otworzył lodówkę.
-Wiesz co chyba nie chce mi się jeść.
-To ja ci coś ugotuję i na pewno zjesz.-zapewnił mnie chłopak i się słodko uśmiechnął
-Co ja bym bez ciebie zrobiła.-powiedziałam śmiejąc się do chłopaka. Odwzajemnił to tym samym. Od razu poprawił mi humor, ale to nie znaczy, że zapomniałam o tej całej sytuacji.
Zjedliśmy razem śniadanie. Rozmawialiśmy o wszystkim. Miło spędziłam południe, ale cały czas patrzyłam na wyświetlacz telefonu sprawdzając czy, aby Louis nie dzwonił.
-Może pójdziemy na spacer?-zaproponował blondyn, uśmiechając się.
-W sumie to całkiem dobry pomysł. Nie wytrzymam tak siedząc i czekając, aż przyjdzie.-powiedziałam trochę smutna.-To idę się ubrać. A ty może założysz coś, żeby cię nikt nie poznał?-zaproponowałam
-Tylko co?-zapytał zrezygnowany.
-Chodź zaraz znajdziemy coś u Louisa w szafie.-powiedziałam i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Poszliśmy do garderoby i zaczęłam szukać coś odpowiedniego. Po paru minutach znalazłam to czego szukałam. Dałam mu dresy i biały T-shirt. A do tego założył fullcapa i czarne okulary. Ja ubrałam się podobnie tylko założyłam swoje ubrania.
-No może cię nikt nie pozna.-powiedziałam, gdy przyszedł już przebrany. Uśmiechnął się od ucha do ucha. Skierowaliśmy się do tylnych drzwi. Wyszliśmy przez nie tak na wszelki wypadek gdyby stali tam fotoreporterzy. Zakluczyłam drzwi i poszliśmy do parku. Chodziliśmy dużo czasu, a w między czasie robiliśmy sobie sporo zdjęć. Niall pozwolił mi chodź na chwilę zapomnieć o tym wszystkim. Byłam mu niezmiernie wdzięczna. Gdy zgłodnieliśmy poszliśmy po jakieś tam fast foody i usiedliśmy na ławce, a zachodzące słońce było co raz niżej.
-Niall...-zaczęłam. Spojrzał się pytająco na mnie.-...dziękuje ci.-powiedziałam całując go przyjacielsko w policzek.
-Nie ma sprawy.-odpowiedział i przytulił mnie. Później znów rozmawialiśmy, śmialiśmy się i jedliśmy kupione wcześniej jedzenie. Nagle zobaczyłam fotoreporterów. Przecież to nie możliwe, Niall tak dobrze się maskował jak mogli go rozpoznać?-myślałam. Ale potem spojrzałam w inny punkt. To nie my byliśmy ich celem tylko para siedząca na innej ławce. To nie była jakaś tam para, tego nawet nie można było nazywać parą, a jednak. Momentalnie z mojej twarzy zniknął uśmiech. Niall spojrzał w tym momencie na mnie, a potem w ten sam punkt co ja. Go również zamurowało. Wpatrywałam się w tak dobrze mi znane twarze. On tam był. Był tam, ale nie ze mną tylko z nią. Mój Louis trzymał się za rękę z nią. Spojrzałam na Louisa. Pod jego wymuszonym uśmiech było widać jego zrozpaczenie. Tak bardzo było mi go szkoda. Chciałam w tej chwili podejść do niego i pocieszyć. Tylko, że nie mogłam tego zrobić. Poczułam coś zimnego na moich policzkach, zorientowałam się, że to moje łzy. Nie chciałam płakać, to było wbrew mojej woli. Nagle Louis spojrzał w moją stronę. W pierwszej chwili chyba mnie nie poznał, ale po paru sekundach wiedziałam, że już wie, że to my. Nie chciałam, żeby patrzył jak płacze, ale nie mogłam tego powstrzymać. Dziewczyna siedząca obok niego spojrzała na mnie. Nigdy z nią nie rozmawiałam, ale czułam jakąś odrazę do niej. Była za bardzo pewna siebie i tego co robi. Louis wstał i widziałam, że chce do mnie podejść, ale ona zagrodziła mu drogę ustała na przeciwko niego i pocałowała. Nagle rozbłysły się flesze aparatów. Tego było już za wiele, nie wytrzymałam. W ostatniej chwili spojrzałam się na Louisa. Był oszołomiony. Stał osłupiały i patrzył na mnie, a dziewczyna nadal go całowała.
-Muszę iść.-rzuciłam do Nialla, wstałam z ławki i rzuciłam się biegiem.
-TI!-krzyknął za mną.-Cholera Louis!-zawołał do przyjaciela. Nie wiem jak na to zareagował nie chciałam patrzeć, nie chciałam się odwracać, bałam się, że znowu zobaczę jak się całują, a raczej jak ona go całuję. Biegłam ile miałam sił w nogach.
-Czekaj!-usłyszałam z daleka głos blondyna. Nie mogłam się zatrzymać, nie mogłam czekać. Otworzyłam z rozmachem drzwi do domu, a potem jak najszybciej mogłam zatrzasnęłam je. Wbiegłam po schodach na górę i zamknęłam się na klucz w łazience. Oparłam się plecami o ścianę i zjechałam wzdłuż niej na podłogę. Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej spuściłam głowę i płakałam. Po chwili usłyszałam jak drzwi wejściowe otwierają się i uderzają z impetem o ścianę przedpokoju.
-TI!-usłyszałam wołanie niebieskookiego, gdy wbiegał po schodach. Później poczułam jak klamka od łazienki się rusza.-TI jesteś tu? Otwórz drzwi.-mówił chłopak.
-TI! Niall!-usłyszałam kolejne wołanie. Ten głos był mi bardzo dobrze znany. Usłyszałam głośne pukanie do łazienki.
-Otwórz.-prosił Lou. Nawet gdybym chciała nie mogłam otworzyć byłam za bardzo sparaliżowana tą sytuacją, żeby wykonywać jakieś ruchy.
-TI!-krzyczał bezradnie. Ale nadal nie otwierałam. Uderzył pięścią w drzwi jeden raz potem drugi. Powoli podniosłam głowę do góry. Nadal po moich policzkach łzy spływały ciurkiem.-Otwórz te pieprzone drzwi.-krzyczał zdenerwowany. Podniosłam się i usiadłam na krawędzi wanny. Wyciągnęłam rękę w stronę zamku. Po chwili otworzyłam drzwi. Natychmiast wszedł do nich Louis.
-TI.-krzyknął z ulgą. Podbiegł natychmiast do mnie i mnie przytulił.
-Louis.-powiedziałam nagle i odsunęłam się od chłopaka. Spojrzał na mnie takimi smutnymi oczami, że miałam ochotę powiedzieć mu teraz, że wszystko jest dobrze, że wszystko się jakoś ułoży, ale nie mogłam kłamać.-Ja już tak nie mogę. Nie chce dłużej okłamywać wszystkich dookoła, nie chce okłamywać samej siebie, że tak jest lepiej, bo w cale nie jest. Nie mogę dalej udawać, że wszystko jest dobrze, nie mogę dalej patrzeć jak chodzisz po mieście z nią, a nie ze mną. Louis ja już nie mam na to wszystko siły. Jeśli twój manager twierdzi, że to tylko dla twojego dobra to się cholernie myli. Te wszystkie kłamstwa, które sprzedają w telewizji ile będą jeszcze trwać? Pół roku, rok, dwa-trzy lata? Przykro mi, ale ja tak dłużej nie mogę.-powiedziałam szlochając.-Naprawdę cię kocham, ale już nie daję rady-dodałam pocałowałam go delikatnie i wyminęłam.
-Nie pozwolę, żebyś odeszła.-powiedział stanowczym tonem, łapiąc mnie za rękę.
-Ale Louis...-zaczęłam
-Nie pozwolę.-przerwał mi i spojrzał w moje oczy.-Jesteś dla mnie najważniejsza nie możesz teraz odejść!-mówił ze łzami w oczach.-Proszę cię daj mi jeszcze jedną szansę. Błagam.-mówił a po policzku spłynęła mu łza.
-Louis to nie jest tak, że to twoja wina. Wiedziałam na co się pisze będąc z tobą w związku i niczego nie żałuję, ale to mnie przerosło.-powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-TI spójrz na mnie.-powiedział z troską w głosie.
Zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Kocham cię rozumiesz? Liczysz się tylko ty. Nie mogę uwierzyć, że doprowadziłem do takiej sytuacji, obiecuję, że to się zmieni. Zrobię wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi. Razem.-mówił.-Nie płacz, proszę.-dodał i przyciągnął mnie do siebie.
-Kocham cię.-powiedziałam przytulając się do niego.
-Ja też cię kocham.-odparł obejmując mnie czule. Podniósł mnie lekko i zaczął całować. Pocałunki były takie zachłanne. Tak bardzo mi go brakowało.
-Nie chce przeszkadzać, ale mamy wywiad Louis.-odezwał się nagle Niall.
-Ahh... no tak, zapomniałem.-powiedział przerywając pocałunek.
-Za 10 minut będą chłopacy z dziewczynami.-dodał Niall.
-Dziewczyny też jadą?-dopytywał się Lou.
-Tak.-powiedział krótko Niall, uśmiechnął się i wyszedł.
-Pojedziesz z nami.-stwierdził Louis.
-To nie jest dobry pomysł. Przecież...-zaczęłam.
-To jest genialny pomysł. Masz 10 minut chyba ci wystarczy?-powiedział wesoło chłopak.
-Tak, ale...
-Nie ma żadnego 'ale'. Czekam na dole.-wyjaśnił, pocałował mnie przelotnie i wyszedł.
Najchętniej nie jechałabym nigdzie, ale w ostateczności zgodziłam się. Poszłam do garderoby, żeby przebrać się w coś odpowiedniejszego. Postawiłam na sukienkę. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż, rozczesałam włosy. I wyszłam. Poszłam schodami na dół i pokierowałam się do kuchni.
-Jestem.-powiedziałam do chłopaków, którzy jedli kanapki.
-Pięknie wyglądasz.-powiedział Louis podchodząc do mnie.
-Dziękuję.-szepnęłam mu do ucha.
-Już są.-zawołał przyjaźnie Niall.
-Chodźmy.-powiedział Lou i wziął mnie za rękę.
-Niall..-zaczęłam. Spojrzał się na mnie pytająco.-Dziękuję.-szepnęłam odpowiedział mi ciepłym uśmiechem i mnie przytulił.
Z moim lekkim oporem poszliśmy do samochodu. Gdy wsiedliśmy wszyscy byli zdziwieni, ale pozytywnie. Cieszyli się, że jadę tam z nimi. Po drodze opowiedzieliśmy co się wydarzyło i byli tego samego zdania co my czyli, że to musi się w końcu skończyć. Byłam mega zestresowana tą całą sytuacją. Gdy byliśmy już na miejscu zatrzymałam na chwilę pasiastego.
-Louis, ale wiesz, że to może wpłynąć na twoją karierę?-dopytywałam.
-Nie obchodzi mnie to chcę być z tobą. Jeśli fani mnie kochają to zrozumieją.-powiedział pocałował mnie w czoło i weszliśmy do studia.
Każdy był zaskoczony moim widokiem, ale o dziwo przyjęto mnie ciepło. Tam opowiedzieliśmy wszystkim o całej sprawie, powiedzieliśmy, że jesteśmy razem. Prowadząca nam pogratulowała. Potem porozmawialiśmy jeszcze trochę. Po skończeniu wywiadu pojechaliśmy do domu. Tam usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Przytuliłam się do niego i spojrzałam w oczy.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-To ja dziękuję i przepraszam, że to tak długo trwało. Kocham cię.-powiedział i cmoknął w czoło.
-Ja też cię kocham.-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
~~Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwić.~~
_______________________________________________________
Bardzo prosiłabym o komentarze, dla was to parę sekund, a dla mnie zachęta do dalszego pisania! <3
-Nie pozwolę, żebyś odeszła.-powiedział stanowczym tonem, łapiąc mnie za rękę.
-Ale Louis...-zaczęłam
-Nie pozwolę.-przerwał mi i spojrzał w moje oczy.-Jesteś dla mnie najważniejsza nie możesz teraz odejść!-mówił ze łzami w oczach.-Proszę cię daj mi jeszcze jedną szansę. Błagam.-mówił a po policzku spłynęła mu łza.
-Louis to nie jest tak, że to twoja wina. Wiedziałam na co się pisze będąc z tobą w związku i niczego nie żałuję, ale to mnie przerosło.-powiedziałam spuszczając głowę w dół.
-TI spójrz na mnie.-powiedział z troską w głosie.
Zrobiłam to o co mnie poprosił.
-Kocham cię rozumiesz? Liczysz się tylko ty. Nie mogę uwierzyć, że doprowadziłem do takiej sytuacji, obiecuję, że to się zmieni. Zrobię wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi. Razem.-mówił.-Nie płacz, proszę.-dodał i przyciągnął mnie do siebie.
-Kocham cię.-powiedziałam przytulając się do niego.
-Ja też cię kocham.-odparł obejmując mnie czule. Podniósł mnie lekko i zaczął całować. Pocałunki były takie zachłanne. Tak bardzo mi go brakowało.
-Nie chce przeszkadzać, ale mamy wywiad Louis.-odezwał się nagle Niall.
-Ahh... no tak, zapomniałem.-powiedział przerywając pocałunek.
-Za 10 minut będą chłopacy z dziewczynami.-dodał Niall.
-Dziewczyny też jadą?-dopytywał się Lou.
-Tak.-powiedział krótko Niall, uśmiechnął się i wyszedł.
-Pojedziesz z nami.-stwierdził Louis.
-To nie jest dobry pomysł. Przecież...-zaczęłam.
-To jest genialny pomysł. Masz 10 minut chyba ci wystarczy?-powiedział wesoło chłopak.
-Tak, ale...
-Nie ma żadnego 'ale'. Czekam na dole.-wyjaśnił, pocałował mnie przelotnie i wyszedł.
Najchętniej nie jechałabym nigdzie, ale w ostateczności zgodziłam się. Poszłam do garderoby, żeby przebrać się w coś odpowiedniejszego. Postawiłam na sukienkę. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż, rozczesałam włosy. I wyszłam. Poszłam schodami na dół i pokierowałam się do kuchni.
-Jestem.-powiedziałam do chłopaków, którzy jedli kanapki.
-Pięknie wyglądasz.-powiedział Louis podchodząc do mnie.
-Dziękuję.-szepnęłam mu do ucha.
-Już są.-zawołał przyjaźnie Niall.
-Chodźmy.-powiedział Lou i wziął mnie za rękę.
-Niall..-zaczęłam. Spojrzał się na mnie pytająco.-Dziękuję.-szepnęłam odpowiedział mi ciepłym uśmiechem i mnie przytulił.
Z moim lekkim oporem poszliśmy do samochodu. Gdy wsiedliśmy wszyscy byli zdziwieni, ale pozytywnie. Cieszyli się, że jadę tam z nimi. Po drodze opowiedzieliśmy co się wydarzyło i byli tego samego zdania co my czyli, że to musi się w końcu skończyć. Byłam mega zestresowana tą całą sytuacją. Gdy byliśmy już na miejscu zatrzymałam na chwilę pasiastego.
-Louis, ale wiesz, że to może wpłynąć na twoją karierę?-dopytywałam.
-Nie obchodzi mnie to chcę być z tobą. Jeśli fani mnie kochają to zrozumieją.-powiedział pocałował mnie w czoło i weszliśmy do studia.
Każdy był zaskoczony moim widokiem, ale o dziwo przyjęto mnie ciepło. Tam opowiedzieliśmy wszystkim o całej sprawie, powiedzieliśmy, że jesteśmy razem. Prowadząca nam pogratulowała. Potem porozmawialiśmy jeszcze trochę. Po skończeniu wywiadu pojechaliśmy do domu. Tam usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Przytuliłam się do niego i spojrzałam w oczy.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-To ja dziękuję i przepraszam, że to tak długo trwało. Kocham cię.-powiedział i cmoknął w czoło.
-Ja też cię kocham.-powiedziałam i wpiłam się w jego usta.
~~Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwić.~~
_______________________________________________________
Bardzo prosiłabym o komentarze, dla was to parę sekund, a dla mnie zachęta do dalszego pisania! <3

.gif)


