piątek, 9 maja 2014

Harry...

Witajcie kochani! <3 Jest imagin z Harrym!! Wiem miał mieć parę rozdziałów, ale wyszedł w jednym. Mam nadzieję, że się wam spodoba. A i jeszcze chciałabym wam powiedzieć, że imaginy będę dodawała co sobotę. Jeśli ktoś chce dostawać przypomnienia, to w komentarzach dajcie swoje twittery lub aski lub co tam chcecie. :* Kto chce dedyk do następnego imagina? :-D Piszcie śmiało! :* A teraz zapraszam do czytania! <3
Dedyk dla:
Marzena Czapla i dla mojego słońca - Oli... <3


~Tęsknota uderza w serce potężniej nawet niż grom. Paraliżuje, pustoszy i zabija. Odbiera oddech i z czasem wypełnia człowieka wszechobecną ciszą.~
Mija kolejny dzień bez mojego skarba. Kolejny dzień spędzony w samotności. Tęsknota- tak mogłam nazwać stan, w którym się znajdowałam. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że tyle czasu się z nim nie widzę. Czuję taką pustkę... czuję jak go tracę... On jest w trasie, ja jestem sama w domu. Kontaktujemy się od czasu do czasu telefonicznie, ale to nie to samo jak byłby przy mnie. Brakuje mi go. Cholernie mi go brakuje. Chciałabym, żeby był przy mnie, żeby mnie przytulał. Nasz związek wystawiony jest teraz na próbę. Kocham go, ale czasami już nie mam na to wszystko siły, jestem bezradna...
Z moich zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Podniosłam telefon z szafki nocnej i spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił Harry.
-Halo?-powiedziałam po odebraniu.
-Cześć kochanie.-odpowiedział dźwięcznym głosem.
-Cześć.-odpowiedziałam z wymuszonym szczęściem. Oczywiście cieszyłam, że dzwoni i tak się stara, ale te wszystkie rozmowy powodowały, że jeszcze bardziej za nim tęsknie.
-Wszytko w porządku?-zapytał badawczo. Ah czasami wydawało mi się, że zna mnie, aż za dobrze.
-Nie.-odpowiedziałam po chwili. Postanowiłam, że nie będę okłamywać ani siebie, ani jego.
-Coś się stało? Skarbie powiedz mi.-zapytał, a w jego głosie wyczułam niepewność.
-Ha... Harry, przepraszam. Muszę kończyć. Pa.-powiedziałam ledwo i przerwałam połączenie. Razem z telefonem rzuciłam się na łóżko. Płakałam. Tęskniłam za nim i to tak bardzo, że bez niego nie mogłam normalnie funkcjonować. Styles dopijał się do mnie cały czas. Ja za każdym razem odrzucałam połączenia. Nie byłam w stanie z nim rozmawiać. Potem przyszedł mi esemes:

TI błagam cię odbierz ten cholerny telefon!
 Dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać?
 Co się stało?

Ostatecznie zdecydowałam się odpisać:

Harry brakuje mi ciebie.Ja już tak nie mogę. 
Nie wytrzymam.
 Tak bardzo za tobą tęsknie.
 Chciałabym, żebyś teraz był przy mnie.
 Tak bardzo cię kocham skarbie. <3

Odpisałam i nie musiałam długo czekać na odpowiedź:

Ohh... TI tak bardzo cię przepraszam. 
Już nie długo znowu będę przy tobie. 
Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, pamiętaj.
 Przepraszam kochanie. 
Pamiętaj, że cię kocham najmocniej na świecie.

Łzy rozmazywały mi ekran. Odłożyłam telefon na podłogę i szlochałam. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Boże kogo tu teraz niesie?! Zdenerwowana podniosłam się, otarłam oczy i poszłam otworzyć. W drzwiach ustał mój przyjaciel Jackob. 
-Cześć.-mruknęłam.
-Cze...-zaczął.-Matko TI co się stało?-powiedział przytulając mnie. Z trudem powstrzymałam łzy. Weszliśmy do salonu nadal przytuleni. 
-Harry?-zapytał smutno. Przytaknęłam tylko. Jackob z Harrym nigdy nie mogli się ze sobą dogadać. Zawsze się kłócili. Byli swoimi wrogami, od zawsze tylko nie wiem czemu. Próbowałam jakoś ich pogodzić czy coś, ale to było na marne. Nie lubiłam tego jak się kłócili, ale nic nie mogłam z tym zrobić. 
Chłopak objął mnie jeszcze mocniej. Czułam się trochę dziwnie, bo zwykle robił to Harry. Odsunęłam się i podeszłam do lodówki. Wyjęłam dwa piwa, jedno dla mnie drugie dla Jackoba. Chłopak spojrzał się na mnie zdziwiony. 
-TI ty pijesz?-zapytał smutno.
-Nie.-odpowiedziałam krótko. Na jego twarzy widziałam oszołomienie. Tak to fakt- nie pije nałogowo, ani  nic z tych rzeczy, ale czasami lubię się... hym... odstresować. Wzruszyłam ramionami i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Chłopak poszedł w moje ślady. W milczeniu oglądaliśmy jakiś film. W pewnym momencie zasnęłam. Nie wiem jak, ale obudziłam się w swoim łóżku. Wstałam, zrobiłam poranną toaletę, przebrałam się i poszłam do kuchni. Tam siedział Jackob z kubkiem kawy. 
-Hej, a ty jeszcze tu jesteś?-spytałam zdziwiona i potargałam mu przyjacielsko włosy. 
-Nie chciałem, żebyś została sama.
-Dziękuję.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-A ty jak się czujesz?-zapytał popijając kawę.
-Może być.-odpowiedziałam wbijając wzrok w podłogę.
-Mogę cię zostawić samą, bo muszę coś na mieście załatwić?-zapytał odstawiając kawę do zlewu. 
-Jasne, leć.-odpowiedziałam i usiadłam na krześle.
-Na pewno?-dopytywał.
-Na sto procent.-stwierdziłam z zadziornym uśmiechem.-Jeszcze raz dziękuję.-dodałam gdy Jackob stał przy drzwiach.
-Nie ma sprawy. Trzymaj się. Pa.-powiedział i wyszedł.
Powłóczyłam się do salonu i okryłam kocem. Leżałam tak i gapiłam się w sufit. Bawiłam się telefonem, gdy nagle na wyświetlaczu pojawił mi się tak dobrze znany mi numer. Znowu dzwonił Harry. Odważyłam się odebrać.
-Halo.-powiedziałam.
-Witaj, kochanie-powiedział z troską.
-Cześć Harry.-odpowiedziałam uśmiechając się sama do siebie.
-TI jeszcze raz tak bardzo przepraszam. Bardzo mocno za tobą tęsknie. Proszę nie gniewaj się na mnie.-powiedział załamanym głosem.
-Głuptasie oczywiście, że się na ciebie nie gniewam. Kocham cię Harry.
-Ja ciebie kocham mocniej.-powiedział drocząc się ze mną.
-Tak, tak jasne.-zaśmiałam się.
-TI przepraszam się, ale muszę kończyć, wiesz kolejna próba.-powiedział zmęczonym głosem.
-Dobrze, do usłyszenia.-powiedziałam i się rozłączyłam. Czar prysł. Znowu czułam pustkę. Przez cały dzień szwendałam się po domu i nie robiłam nic konkretnego. Poszłam wziąć prysznic, a potem położyłam się do łóżka. Sen przyszedł bardzo szybko. Śniła mi się tak dobrze mi znana buźka mojego ukochanego. Był taki uśmiechnięty, pełen życia. Wpatrywał się czule w jeden punkt. Potem dostrzegłam jakąś postać. O dziwo to byłam ja. To we mnie Harry się tak wpatrywał. 
Wstałam trochę w lepszym humorze niż wczoraj. Zrobiłam szybki prysznic, zrobiłam lekki prysznic i ubrałam się w letnią sukienkę, związałam włosy w koka. Postanowiłam przejść się dziś do sklepu, bo były lekkie braki w lodówce. Zjadłam jeszcze szybko dwa tosty i ubrałam buty. Już miałam wychodzić, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. 
-O cześć Jackob.-powiedziałam otwierając drzwi. 
-Witaj, piękna.-odpowiedział z zadziornym uśmiechem.-A tak w ogóle to wszystkiego najlepszego.-powiedział wesoło. 
-O jejku Jackob...-zaczęłam, ale nie wiedziałam dokładnie co mam mu powiedzieć. Kompletnie zapomniałam o swoich urodzinach. 
-To dla ciebie.-powiedział i wręczył mi bukiet czerwonych róż.
-Oh... dziękuję.-odpowiedziałam i się do niego wtuliłam. Staliśmy tak przez chwilę, gdy nagle usłyszałam znaczące chrząknięcie, ale to nie zrobiłam ani ja, ani Jackob. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jego. Mojego ukochanego. Stał i obserwował mnie i Jackoba. Jego oczy wyrażały smutek, złość, smutek i tak na zmianę. Oderwałam się szybko od mojego przyjaciela. On zauważył Harrego. Nastąpiła ciążąca cisza.
-To może ja już pójdę. Pa TI.-stwierdził Jackob, odwrócił się i poszedł. 
-Harry...-szepnęłam. Stał z zaciśniętymi rękami odprowadzając wzrokiem mojego przyjaciela.-Czemu się na niego wściekasz?-zapytałam smutno i spuściłam wzrok.
-Bo... bo przez chwilę trzymał mój cały świat w swoich rękach. -odpowiedział z uczuciem już bez zdenerwowania. 
-Oh Harry...-zaczęłam.
-TI.-powiedział i mnie przytulił.-Tak bardzo tęskniłem.-nie mogłam powstrzymać łez. Hazza spojrzał się na mnie.-Przepraszam.-powiedział i zaczął składać pocałunki na mojej głowie i czole.-Proszę nie płacz przeze mnie.-odparł załamanym głosem, wycierając delikatnie łzy na moich policzkach.
-Nie płacze przez ciebie..-zaczęłam-płacze ze szczęścia, że znowu jesteś przy mnie.-odpowiedziałam i czule spojrzałam się na chłopaka.
-TI tak bardzo cię kocham.-odpowiedział, oderwał mnie od ziemi i zakręcił parę razy w powietrzu.
-Ja ciebie bardziej.-powiedziałam śmiejąc się. Weszliśmy do domu trzymając się za ręce. Zamknęliśmy drzwi i udaliśmy się do kuchni. 
-Na pewno jesteś głodny.-powiedziałam i zajrzałam do lodówki.- Muszę cię zmartwić, ale same pustki.-spojrzałam się na niego przepraszająco. 
-Jedzenie może poczekać.-powiedział podchodząc do mnie i uśmiechając się. Chłopak złapał mnie w pasie i uroczo uśmiechnął.-Kochanie...-zaczął. Nie przerywałam mu tylko zadziornie się na niego spojrzałam.-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.-szepnął i przygryzł płatek mojego ucha.-Mam coś dla ciebie.-dodał mrucząc w moją szyje. Nagle ukląkł na jedno kolano, wyjął ze spodni małe, czerwone pudełeczko, otworzył je, złapał mnie za rękę, spojrzał w oczy i zapytał:
-TI wyjdziesz za mnie?-spojrzał się na mnie tym swoim jednym z najpiękniejszych uśmiechów.
-Tak.-odpowiedziałam i rzuciłam mu się na szyję. Chłopak wstał i przytulił mnie czule do siebie. Wziął moją rękę i wsunął na palca piękny, lecz skromny pierścionek zaręczynowy. Pasował idealnie. Hazza wiedział, że taki będzie najlepszy. Jak zwykle, nie mylił się. 
Spojrzałam w jego oczy. Były przepełnione radością. Zobaczyłam jak pojedyncza łza spływa mu koło ust. Cmoknęłam go tam i starłam łezkę. On wykorzystał to i odwrócił się parę centymetrów, tak, żeby dotknąć moich ust. Teraz to on mnie pocałował. Na początku pocałunki były delikatne, później bardziej ostre i zachłanne. Podniósł mnie tak, że obwiązałam się nogami wokół jego bioder. Zaprowadził nas do sypialni. Położyliśmy się na łóżku, a nasze języki toczyły dziką bitwę. Chciałam być jeszcze bliżej niego. Złapałam ręką za jego loczki i przyciągnęłam do siebie. Rozsunął moją sukienkę, zjechał ręką na moje udo i skręcił do wewnątrz. Wiem czego on chciał, ja też tego pragnęłam. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie dźwięk domofonu. Na prawdę, akurat w takim momencie?!-myślałam wkurzona. 
-Co do cholery?-powiedział Harry i przerwał pocałunki.
-Mam iść sprawdzić?-zapytałam, wyrównując oddech.
-Ja sprawdzę.-powiedział wściekły, gdy po pomieszczeniu rozległo się kolejne dzwonienie.-Zaraz wrócę.-powiedział, pocałował przelotnie moje usta, wstał i wyszedł. Usiadłam na łóżku, zasunęłam z powrotem sukienkę i poprawiłam włosy- tak na wszelki wypadek. Wyszłam do Harrego. Widziałam jak stoi z założonymi rękami i z kimś dyskutuje. Podeszłam do niego i w drzwiach ukazały mi się tak dobrze znane mi buźki, że natychmiast na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Cześć chłopaki.-powiedziałam mijając Harrego i podchodząc do nich.
-TI!-usłyszałam ich okrzyk radości. Szybko powstał grupowy uścisk. 
-Czemu nie wchodzicie?-zapytałam po chwili. Cała czwórka spojrzała się na Hazze. Wiedziałam o co mu chodzi, ale nie dałam po sobie tego poznać.-Wchodźcie.-powiedziałam stanowczo  i z uśmiechem. 
-TI..-usłyszałam zrezygnowany głos mojego narzeczonego.
-Harry przestań.-odpowiedziałam patrząc się na niego. Chłopacy spojrzeli się po sobie i Louis powiedział niepewnie:
-Przyszliśmy nie w porę?-już chciałam zaprzeczyć, gdy usłyszałam:
-Owszem.-powiedział poirytowany Harry. Chłopacy chyba domyślili się co nam przerwali i automatycznie na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-Eee tam... To już nie będzie to samo. Dokończycie wieczorem.-powiedział uśmiechając się od ucha do ucha Niall i wszedł do środka, a za nim pozostali. 
-Jesteście okropni.-powiedziałam idąc za nimi, śmiejąc się.
-Za to nas kochasz.-krzyknął Zayn. Byli okropni, ale Zayn miał rację, kochałam tych wariatów. Złapałam Harrego za rękę i poprowadziłam za resztą. Pocałowałam go namiętnie w usta, żeby go trochę rozweselić.
-Ej zakochańce, gdzie jest coś do jedzenia?-usłyszałam głos blondyna.
-Muszę cię zmartwić, ale nie zdążyłam zrobić zakupów.
-To zamawiamy pizzę.-powiedział Liam i wyciągnął telefon. Wszyscy udaliśmy się do salonu i rozmawialiśmy o ich trasie koncertowej. Dużo się przy tym śmialiśmy. Oczywiście chłopacy nie zapomnieli o moich urodzinach. Złożyli mi życzenia, zaśpiewali i dali jakieś prezenty postanowiłam, że otworze je potem.
-Chłopacy...-zaczęłam. Wszyscy spojrzeli w moją stronę.-bo.. pobieramy się.-powiedziałam i spojrzałam na Harrego. Słyszałam oklaski i wiwaty. Każdy z chłopaków podeszła do mnie i Hazzy, żeby nam pogratulować. Harry uniósł mój podbródek i namiętnie pocałował. Znowu słyszałam krzyki zadowolenia chłopaków, ale ja skupiłam się teraz tylko na Hazzie.
-Kocham cię-szepnęłam przerywając pocałunek.
-Kocham cię-powtórzył Harry z wielkim uczuciem.
-My tez was kochamy!-krzyknęli chłopacy i się na nas rzucili.
-Idioci.-krzyknął śmiejąc się Styles. Potem było słychać tylko nasze śmiechy. To był najlepsze urodziny w moim życiu, z osobami których nie oddałabym za nic na świecie.


________________________________________________________________
PRZEPRASZAM... mam nadzieję, że nie zanudziłam was takim długim imaginem? Następnym razem postaram się pisać krótsze. :) Ale mam nadzieję, że wam się podobał. Jeśli są jakieś błędy to przepraszam. :* Dziękuję za tyle wejść i komentarzy na moim blogu, jesteście cudowne! <3 
CZYTASZ=KOMETUJESZ <33 
P.S Życzę wam udanego weekendu. :* 

6 komentarzy:

  1. Jenki aż mi łzy poleciały heh :*** Super , co będzie dalej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba imagin z Liamem. <3 chcesz może dedyczek? :*

      Usuń
  2. Jejku *o*
    Dziękuję kochana <3
    Cudny imagin :**
    Czekam na kolejne :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś zajebista, kurde :D Nie pisz krótszych, błagam CIę ! :D Niesamowicie mi się podoba i poproszę dedyk, jak będzie z Louisem :D
    Kurde, świetnie operujesz emocjami, raz jest smutno, za chwilę się robi gorrrrąco, a tu wchodzą chłopaki i nie mogę się przestać śmiać :D "Eee tam... To już nie będzie to samo. Dokończycie wieczorem." <--- mój ulubiony tekst xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha dziękuję :* następny dodam w następną sobotę, oczywiście z dedyczkiem dla ciebie :* <3

      Usuń
  4. Zajebisty. Zaskakujesz na kazdym kroku. Dzieki za ddk. Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń