sobota, 28 czerwca 2014

Harry! Rozdział trzeci...

Hej Misiaki moje wy! <3 I jak dzień po zakończeniu szkoły? :-D U mnie w sumie wesoło haha :-D Macie już jakieś plany na wakacje? Ja jadę najpierw z siostrą gdzieś tam, sama do końca nie wiem :-D ,a potem z rodzicami i bratem nad morze. :3 Ale dobra nie będziemy przecież rozmawiać tu o mnie. :-P
A teraz przejdźmy do spraw związanych z blogiem! No więc tak, ostatnie dwa imaginy były trochę krótkie, ale takie było moje założenie, ponieważ chciałam sprawdzić czy go czytacie. Jak się okazało jest parę osób, którym podoba się to co piszę. Aczkolwiek zakładając tego bloga myślałam, że będzie wyglądało to troszeczkę inaczej. No, ale nic na to nie poradzę. :) Może coś robię źle? Już sama nie wiem. :c Jeśli macie do mnie jakieś pytania, podpowiedzi czy cokolwiek to piszcie, albo w komentarzach, albo na mojego aska ------> http://ask.fm/Agaaaa124
A teraz zapraszam do czytania! <3
_____________________________________________________________________

W życiu istnieją, rzeczy o które warto walczyć do samego końca...
*Oczami Harrego*

Gdy TI zasnęła cały czas myślałem o tym co jej się stało i kto mógł jej to zrobić. W tym momencie dziękowałem Bogu, że nie mamy żadnej trasy koncertowej lub nagrań. Mogłem na spokojnie zająć się TI.
Leżąc tak skanowałem jej ciało kawałek po kawałku i dopatrywałem się kolejnych siniaków. Zacisnąłem oczy i oparłem głowę o łóżko. Widok mojej dziewczyny w takim stanie był przerażający. Nie da się opisać tego co właśnie czułem... Jest już trzynasta, a TI nadal śpi to trochę nie podobne do niej, bo ona jest takim rannym ptaszkiem, ale jak obiecałem będę cały czas obok niej. Zamknąłem oczy i spróbowałem się zdrzemnąć. Dziesięć minut później wiedziałem, że nie dam rady zasnąć, więc spojrzałem na bladą twarzyczkę TI. Wyglądała tak niewinnie, jak ktoś mógł ją tak skrzywdzić?!-pytałem samego siebie.
Po pół godzinie TI nagle się poruszyła. Otworzyła powoli oczy rozejrzała się niepewnie po pomieszczeniu, a potem przeniosła wzrok na mnie.

*Oczami TI*
Otworzyłam oczy z wielkim oporem i sprawdziłam gdzie jestem. Odetchnęłam z ulgą, gdy zobaczyłam tak dobrze mi znane pomieszczenie. Mój wzrok zatrzymał się na dłużej na osobie, którą tak bardzo kochałam, a jednak tak bardzo skrzywdziłam. W moich oczach pojawiły się łzy. Chciałam już tylko, aby mocno mnie przytulił, ale gdy podniosłam rękę od razu syknęłam, ponieważ poczułam straszny ból.
-TI musimy jechać do lekarza.-powiedział mój ukochany i z niepokojem spojrzał na moją rękę.
-Nie Harry. Nie musimy i nie pojedziemy.-odpowiedziałam unikając jego wzroku.
-TI to tylko szpital nie zrobią ci nic strasznego. Obejrzą twoje rany przepiszą leki i wrócimy do domu.-mówił z troską.
-Harry nic mi nie jest. Zostaję w domu.-powiedziałam tak, aby w końcu zakończyć ten temat. Harry nagle wstał obszedł łóżko i ukucnął przy mnie.
-W takim razie...-zaczął niepewnie-...TI powiesz mi co ci się stało?-zapytał i spojrzał mi w oczy. Na samą myśl o wczorajszym zdarzeniu po moich policzkach spłynęły łzy. Chciałam być twarda, ale już nie mogłam. Powoli za pomocą Hazzy podniosłam się do pozycji siedzącej.
Patrzyłam przed siebie uświadamiając sobie okrutną prawdę. A z oczu płynęły niezatrzymane łzy.
-Przepraszam cię Harry.-zaczęłam od tych jakże banalnych, a jakże znaczących dla mnie słów. Spojrzałam na niego. Wytarł leciutko moje łzy, a ja złapałam jego rękę, położyłam na kolanie i trzymałam tak, aby mnie nie puścił.
-Przepraszam, że zachowywałam się jak totalna idiotka i egoistka. Wiem, że było ci bardzo ciężko, ale przeżywałam to razem z tobą. Na prawdę. Chciałam chronić ciebie i chłopaków, a przede wszystkim ciebie. Gdyby nie to, to prawdopodobnie nie patrzyłabym teraz na ciebie. Nie mogłam do tego dopuścić, nie mogłam cię stracić. Przepraszam, że musiałeś tak cierpieć.-mówiłam szlochając. W moim gardle wyrosła wielka klucha. Styles trzymał mnie jeszcze mocniej niż wcześniej.
-Kochanie, ale.... ale kto ci to zrobił? O co chodzi? Przed czym chciałaś mnie chronić? Wiem, że nie jest ci łatwo, ale proszę powiedz mi wszystko.-powiedział zmartwiony. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam:
-Pewnego dnia poszłam do parku. Usiadłam na ławce. Nie wiem czemu, ale wtedy przez cały dzień czułam się... obserwowana, ale gdy tylko się rozejrzałam nikogo nie było. Tego dnia w parku nie było żywego ducha. Siedziałam tak sobie gdy nagle poczułam coś zimnego i ostrego przy szyi. Potem zorientowałam się, że to nóż. Nie miałam jak uciec, nikt mi nie mógł wtedy pomóc, nikogo przy mnie wtedy nie było, oprócz jego...-powiedziałam z obrzydzeniem-....groził mi, że jeśli nie będę robiła tego co mi każe to ucierpi na tym najbliższa dla mnie osoba. Nie musiałam zgadywać wiedziałam, że tu chodzi o ciebie, albo o kogoś z chłopaków lub mojej rodziny. Nie mogłam na to pozwolić. Obiecał, że jeśli będę go słuchać to nic się nie stanie, ale jeśli spróbuję komuś o tym powiedzieć, albo zadzwonić na policje to mnie zabije. Cały dzień siedziałam u niego i modliłam się, żeby tylko przeżyć. Wieczorem mnie wypuścił i powiedział, że zadzwoni, a jeśli nie odbiorę inaczej ze mną porozmawia. Gdy wróciłam do domu siedziałeś w kuchni. Byłeś niczego nieświadomy. Chciałam ci wszystko powiedzieć, ale bałam się. Tak strasznie się bałam...-przerwałam na chwilę, szlochając.-...to dlatego dostawałam te telefony i co raz częściej wychodziłam z domu. To przeze mnie oddaliliśmy się od siebie. Czasami w nocy zastanawiałam się czy przez to wszystko jeszcze mnie kochasz i chcesz ze mną być. Zachowywałam się jak podła suka. Przestaliśmy rozmawiać, cały czas się kłóciliśmy. Myślałam, że nie dam rady tak dłużej. Każdej nocy zastanawiałam się czy nie powiadomić policji, albo czy nie powiedzieć, tobie, ale bałam się konsekwencji, więc postanowiłam, że będę milczeć. I tak robiłam, zamykałam się w sobie.  Odizolowywałam się od świata, od ludzi, od ciebie... Wczoraj byłam już na granicy, aby ci o tym powiedzieć, ale zadzwonił on. Musiałam iść. Znowu musiałam milczeć. Gdy poszłam do niego znowu byli oni... jego koledzy od siedmiu boleści. Zboczone zakapiory, których musiałam zabawiać. Zawsze pozwalali sobie na dotykanie mnie, całowanie gdzie chcieli, a gdy tylko się sprzeciwiłam od razu dostawałam w twarz, albo w inną część ciała. To dlatego nie chciałam, żebyś mnie dotykał, całe ciało miałam poobijane. Bolało tak niemiłosiernie.
Najbardziej zabolało mnie to jak zapytałeś się czy cię zdradzam. Może i nie byłam sobą, ale nigdy, przenigdy bym cię nie zdradziła. Wtedy coś we mnie pękło...-Spojrzałam na jego załzawione oczy.-...jak poszłam do niego, zauważyłam, że nikogo nie ma, od razu chciałam się wycofać. Jednak, gdy zrobiłam krok w tył poczułam straszny ból na nadgarstkach. Przycisnął mnie do ściany i zaczął całować. Nie zwracał uwagi na moje łzy, na to, że mnie tak krzywdzi. Potem popchnął mnie na łóżko i zaczął się do mnie dobierać. Dotykał mnie wszędzie, a ja nie mogłam mu się nawet wyrwać. Zaczęłam krzyczeć i wtedy mnie uderzył raz...potem drugi...byłam bezsilna, ale nie chciałam się poddawać, chciałam powiedzieć ci jeszcze jak bardzo cię kocham.-Zatrzymałam się na chwile, gdy zobaczyłam jak Harry szlocha razem ze mną.
Położył głowę na moich kolanach. A ja lekko gładziłam jego włosy mówiąc dalej:
Gdy dobierał się do moich spodni oczekiwałam najgorszego. Zaczęłam się wyrywać, kopać, krzyczeć i wtedy zaczął mnie bić. Cios za ciosem.... Gdy przestał, wrócił do mojego rozporku. Zdjął moje spodnie, potem bieliznę, czułam się okropnie, leżąc tak obnażona przed nim, ale gdy zaczął zdejmować swoje ubrania myślałam, że to już koniec. Chciałam być tylko twoja, chciałam, aby moje ciało należało tylko do ciebie.-Mówiłam zalewając się łzami i słyszałam jak Harry szlocha w moje kolana.-I wtedy dzięki Bogu zadzwoniłeś ty.-Mówiłam dalej, a loczek spojrzał na mnie zapłakanymi oczami.-Wykorzystałam jego chwilowe rozkojarzenie i z całych sił kopnęłam go w czułe miejsce, skulił się. Potem kopnęłam go jeszcze raz, po czym skulił się jeszcze bardziej. Najszybciej jak było to możliwe ubrałam spodnie i wybiegłam stamtąd. Słyszałam jak krzyczy za mną i jak nieudacznie próbuję mnie do gonić, ale na szczęście byłam szybsza, odwracałam się co chwila i zobaczyłam jak się zatrzymuje i zawraca, poczułam wtedy lekką ulgę, ale nadal nie byłam spokojna. Cudem doszłam do domu. Gdyby nie twój telefon nie wiem co by było ze mną teraz.-Zdając sobie sprawę z tego co właśnie mu opowiedziałam momentalnie poczułam każdy siniak, każdy zadany cios na moim ciele.
-Harry, ale on teraz może cię skrzywdzić.-powiedziałam po chwili zaniepokojona.
-Nie skrzywdzi mnie i już nigdy nie skrzywdzi ciebie.-odpowiedział z obrzydzeniem. Wyciągnął telefon z kieszeni i wystukał jakiś numer. Po pierwszym zdaniu domyśliłam się, że zadzwonił na policje.
-TI na jakiej ulicy on mieszka?-zapytał, a ja nie wiedziałam czy powiedzieć czy nie.-TI?-patrzył się na mnie wyczekująco. W ostateczności zdecydowałam się powiedzieć, podałam mu adres zamieszkania. Gdy skończył rozmawiać wstał, a ja poszłam w jego ślady. Po czym mocno go przytuliłam.
-Jesteś już bezpieczna. Już nic ci nie grozi.-mówił.-TI to ja cię przepraszam, przepraszam, że myślałem, że mnie zdradzasz, przepraszam, że się od ciebie odwróciłem. Przepraszam za to, że musiałaś tak cierpieć, przepraszam za to, że zwątpiłaś w moją miłość do ciebie. Przepraszam za wszystko.-powiedział i poczułam jego łzy na swoim czole.-Zawsze będziesz moja i tylko moja. Twój zapach, uśmiech, dotyk, twoje ciało zawsze będzie należało tylko do mnie. Nie oddam cię nikomu innemu.-powiedział i pocałował mnie lekko w usta.-Kocham cię.-powiedział po chwili.
-Kocham cię.-odpowiedziałam i wtuliłam się w jego tors. Po chwili zadzwonił telefon, odebrał Harry. Po paru chwilach zobaczyłam jego szeroki uśmiech.
-Złapali ich! Złapali! Już nigdy się z tego nie wywiną.-mówił uradowany i złożył całusa na mojej głowie. Odwzajemniłam to szczerym uśmiechem.
-Może masz ochotę wziąć prysznic?-powiedział z troską. Pokiwałam tylko lekko głową i uśmiechnęłam się. Poszliśmy do łazienki. Przejrzałam się w lustrze i od razu zachciało mi się płakać. Harry podszedł do mnie i odwrócił w swoją stronę. Mocno przytulił i powiedział:
-Czekam na ciebie w salonie.-i skierował się do wyjścia.
-Ha.. Harry nie chcesz mi pomóc?-zapytałam nieśmiało. Popatrzył na mnie z uśmiechem.
-Jeśli tego chcesz.-powiedział i znów podszedł do mnie. Pokiwałam głową i przygryzłam wargę. Zaczął powoli i ostrożnie ściągać moje ubrania. Gdy byłam już w samej bieliźnie spojrzał na mnie pytająco. Uśmiechnęłam się co oznaczało, że się zgadzam. Przeskanował mnie od stóp do głowy. Widziałam jego błysk w oczach pomieszany z bólem. Nie chciałam być mu dłużna i zaczęłam zdejmować jego ubrania. Gdy oboje byliśmy nadzy weszliśmy pod prysznic. Harry odkręcił ciepła wodę co spowodowało ukojenie dla mojego ciała. Zaczął całować każdy siniak na moim ciele, każde najmniejsze zadrapanie, zaczerwienienie robił to tak delikatnie, tak subtelnie. Gdy skończył przytuliłam go i spojrzałam w oczy.
-Zawsze będziesz moja, zawsze będziesz moją księżniczką.-wyszeptał i pocałował w usta.

~~Życie bez miłości nie ma sensu..
Kto nie kochał, ten nigdy nie żył...~~



______________________________________________________
I jak? :-D Tym razem jest długi. :3 Mi osobiście się podoba. A co powiecie wy? Wyraźcie swoje opinie w komentarzach!!! <3 

sobota, 21 czerwca 2014

Harry! Rozdział drugi...

Siemankooooo wszystkim! <3 Jest imagin! I to na czas! :D Czytacie jeszcze tego bloga? :c Nie wiem czy prowadzić go dalej więc dziś imagin trochę krótszy niż zwykle. :/ Proszę komentujcie kochani!! To naprawdę pomaga. <3 



*Oczami Harrego*
Zdradza mnie?! To dlatego nie chciała, abym ją dotykał? Dlaczego ona mi to robi? Przecież ja tak bardzo ją kocham. Zrobiłem coś nie tak? A może ona po prostu znalazła sobie lepszego ode mnie? Może jest ładniejszy? Ale... ale przecież TI nie jest taka. Znam ją i wiem, że nie zrobiłaby mi czegoś takiego. Widzę, że ma jakiś problem, ale nie chce mi powiedzieć.
Szybkim krokiem udałem się na górę do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Puściłem zimną wodę, aby trochę ochłonąć. Stałem tak chyba z 10 minut. Gdy wyszedłem ubrałem się w czyste ubrania i poszedłem do salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Nie leciało nic ciekawego, a moje myśli wciąż krążyły wokół TI. Było już po godzinie 24, a jej jeszcze nie było. Zacząłem się martwić. Dzwoniłem do niej, ale nie odbierała. Chciałem wyjść jej poszukać, ale Londyn nie jest taki mały. To jak szukanie igły w stogu siana. Postanowiłem czekać, chociaż tyle mi zostało. Położyłem się i wpatrywałem w wyświetlacz telefonu. Zbliża się już pierwsza w nocy, a jej jeszcze nie ma. Nagle usłyszałem ciche i lekkie naciśnięcie klamki. Podszedłem do drzwi. W nich pojawiła się szczupła postać TI.
-Gdzie byłaś?-zapytałem stanowczo.
-U rodziców.-powiedziała cicho, ale wiedziałem, że kłamie.
-Kłamiesz.-odpowiedziałem.-Byłaś u niego, tak?!-podniosłem głos ze zdenerwowania. Spojrzała się na mnie oszołomiona.-Wiedziałem...-dodałem i odwróciłem się. Nagle usłyszałem głośny odgłos. Mimowolnie spojrzałem za siebie. Tam zobaczyłem coś czego nigdy bym się nie spodziewał. TI leżała nieruchomo na podłodze.
-Har...-zaczęła, a ja w jednej sekundzie znalazłem się koło niej.-Przepra...-znów zaczęła, ale nie udało jej się dokończyć. Zamknęła oczy, ale nadal oddychała.
-TI popatrz na mnie! TI proszę cię otwórz oczy!-mówiłem bezradnie.
-Weź mni... na łóżk...-mówiła przerywając co chwile. Najlżej jak tylko umiałem wziąłem ją na ręce. Zaniosłem do salonu i położyłem na łóżko (po drodze zamykając drzwi).
-TI zaraz wrócę tylko zadzwonię po karetkę.-powiedziałem i już chciałem wstać gdy usłyszałem:
-N.. nie-powiedziała cicho.
-Ale muszę.-mówiłem bezradnie.
-Ni..nie możesz. Daj mi...-zatrzymała się na chwilę-coś przeciwbólowego i wo.. wodę.-powiedziała po chwili. Zrezygnowany pobiegłem do kuchni i zacząłem szukać tego leku, po chwili znalazłem to czego szukałem.
-Masz. Dasz radę połknąć?-zapytałem. Kiwnęła tylko i wyciągnęła powolnie rękę. Podtrzymałem jej szklankę z wodą. Potem położyła głowę na poduszkę i powiedziała:
-Muszę spa... spać.
-Śpij kochanie śpij. Będę przy tobie cały czas o nic się nie martw. Cały czas będę tutaj.-powiedziałem i pogładziłem ją leciutko po włosach. Zamknęła oczy i słyszałem jak jej serduszko cicho bije. Spojrzałem na jej ręce i nogi były całe w siniakach. Po moich policzkach spłynęły łzy. Boże kto jej mógł to zrobić?! Ten skurwysyn zapłaci za to! Nie zostawię tak tego! Pożałuje, że się w ogóle urodził!




________________________________________________________________
Bardzo proszę, abyście się udzielali! Nie wiem czy podoba Wam się to co piszę, więc liczę, że wyrazicie swoje opinie w komentarzach!! <3 
KOMENTARZ=WIELKI UŚMIECH NA MOJEJ TWARZY <3

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Harry! Rozdział pierwszy...

Hej kochani! Jest imagin! :) Wiem z opóźnieniem, ale jest. :D Jeszcze raz przepraszam, że nie dodałam na czas. :c Teraz postaram się dodawać je systematycznie. :* A jak u was? Już po wystawieniu ocen? Ja prawie tak. :)) Nie przedłużając zapraszam do czytania. :* 

W imaginie pomagała mi Ania za co jestem ci kochana bardzo wdzięczna <3 - jak coś to macie tu jej aska :) ---->  http://ask.fm/ankag001



*Oczami Harrego*
Był piękny, słoneczny dzień. Siedziałem sobie w salonie na kanapie i oglądałem mecz. TI od samego rana była jakaś tajemnicza. Zresztą nie od dzisiaj. Od około tygodnia dziwnie się zachowuje. Nie rozmawia ze mną i nie śpi po nocach. A jak już uda jej się zasnąć to budzi się w nocy z krzykiem. Zaczynam się o nią martwić. Nie wiem co się dzieje z moją ukochaną, pytałem się nawet jej przyjaciółki czy coś wie, ale ona była w takiej samej sytuacji co ja, więc nic nowego się nie dowiedziałem. Pewnie myślicie "Dlaczego nie zapytasz o to TI?" owszem próbowałem, ale to na marne. Milczy jak grób...

*Oczami TI*
Usiadłam koło Harrego na kanapie i tępo wpatrywałam się w ekran telewizora. Nie mogłam nawet skupić się na oglądaniu meczu mojej ulubionej drużyny. Wszystko w tej chwili straciło sens. Z dnia na dzień było coraz gorzej, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Najbardziej bolało mnie to, że przez to odtrącałam Harrego. Nie zasłużył na takie traktowanie. Był taki troskliwy, chciał mi pomóc, pytał co się dzieje, nawet błagał, ale nie mogłam mu o niczym powiedzieć. Musiałam milczeć, musiałam...
-TI słyszysz mnie?-usłyszałam po chwili głos mojego ukochanego.
-Co? Mówiłeś coś?-zapytałam i przekręciłam głowę lekko w jego stronę. Wiedziałam, że albo się pokłócimy, albo wyjdę z pokoju, żeby nie powiedzieć czegoś czego nie powinnam. Teraz to było rutynowe przejście jak ze sobą rozmawialiśmy... jeśli w ogóle rozmawialiśmy, bo teraz i to było rzadkie.
Spojrzałam w oczy loczka i od razu tego pożałowałam. Widziałam w nich złość, ale także smutek i tęsknotę.
-O czym myślałaś?-zapytał spokojnie.
-O niczym.-skłamałam.
-A może chociaż raz powiesz mi prawdę?- powiedział z lekkim podenerwowaniem. Odwróciłam głowę w stronę telewizora. Milczałam tak jak zwykle.
-I tak wiem, że tego nie oglądasz.-dodał i przybliżył się do mnie. Chciał już położyć rękę na moim ramieniu, gdy odsunęłam się na bezpieczną dla mnie odległość.
-Możemy porozmawiać?- zapytał i speszony cofnął rękę. Nadal się nie odzywałam.-Dobrze w takim razie ja będę mówił, a ty słuchaj.-powiedział, wyłączył telewizor i ustał naprzeciwko mnie.-Od paru tygodni zachowujesz się strasznie dziwnie. Nie rozmawiasz ze mną, nie pozwalasz się dotykać. Nie chcesz powiedzieć co się dzieje, a ja nie jestem głupi i widzę, że coś jest nie tak. Kolejna rzecz to, to, że dostajesz jakieś telefony, często wychodzisz z domu i nie mówisz z kim, gdzie, kiedy wrócisz. TI to zaczyna robić się nienormalne. Kiedyś rozmawialiśmy o wszystkim. Zrobiłem coś nie tak? Już mi nie ufasz? Proszę powiedz mi, bo ja już nie wiem co o tym wszystkim myśleć.-powiedział, podszedł do mnie, przykucnął o najlżej jak tylko potrafi dotknął mojego kolana.
I co ja niby miałam mu teraz powiedzieć? Nie chciałam go ranić...
-Harry...-zaczęłam powoli, ale tak naprawdę nie wiedziałam co mu powiedzieć.-...chciałabym ci wszystko powiedzieć, ale nie mogę.-zamilkłam na chwilę.-Ja..ja.. przepraszam.-powiedziałam i schowałam głowę w dłoniach tak, aby nie widział moich łez.
-Skarbie, ale za co przepraszasz?-zapytał i przeniósł rękę na mój nadgarstek, po czym cicho jęknęłam z bólu.
-Czemu nie mogę cię już nawet lekko dotknąć?-spytał, zabrał rękę i zamknął oczy, a po jego policzku zleciała pojedyncza łza.
-Tak bardzo chciałabym ci powiedzieć, ale nie mogę...-powiedziałam i otarłam lekko jego policzek.-Nie chce żebyś cierpiał, nie chce cię krzywdzić.. chociaż pewnie i tak już to zrobiłam.-powiedziałam szlochając.
Nagle zdzwonił mój telefon. Dla innych to było normalne, ale dla mnie to tylko zwiastowało kolejny koszmar. Spojrzeliśmy oboje na komórkę. Po chwili sięgnęłam po nią. Ściszyłam dźwięk telefonu tak, aby Harry przypadkiem nic nie słyszał.
-Masz pół godziny, aby zjawić się tam gdzie zawsze.-usłyszałam oschły głos po drugiej stronie. Nic nie odpowiedziałam tylko zakończyłam rozmowę. Otarłam łzy i ostrożnymi rucham wstałam z kanapy.
-Muszę wyjść.-oznajmiłam cicho i podeszłam do drzwi.
-Gdzie idziesz?-powiedział ze łzami w oczach podchodząc do mnie. Nie odzywałam się. Założyłam kurtkę i buty.
-TI...-zaczął niepewnie gdy nacisnęłam klamkę. Spojrzałam się na niego.-...muszę wiedzieć...-zaciął się na chwilę-...TI czy ty mnie zdradzasz?-zapytał z bólem. Zatkało mnie. Tego pytania się nie spodziewałam. Jak mogłam doprowadzić do sytuacji, w której Harry myśli, że go zdradzam? Ale jakby popatrzeć z jego strony to wcale mu się nie dziwie, chociaż nie ukrywam, że myśl Stylesa o tym, że mogę go zdradzać zabolała. Ze łzami w oczach nic nie odpowiedziałam tylko odwróciłam wzrok i wybiegłam z domu. Usłyszałam za sobą trzask zamykanych się drzwi. Byłam bezsilna...


_________________________________________________________
BĘDĘ OGROMNIE WDZIĘCZNA ZA KOMENTARZE!!!!! <3 

niedziela, 8 czerwca 2014

Ważnee!!

Hej! :* Dziś niestety bez imagina. ;c Wiem znowu nie dodałam na czas. :/ Ale końcówka szkoły i jeszcze te wszystkie końcowe klasówki, kartkówki i jest tego tyle, że po prostu nie mam kiedy napisać coś nowego . :( Wiem, zawiodłam, za co przepraszam Was bardzo mocno. :c :* Mam nadzieje, że mi wybaczycie. ;) Przewiduję dodać coś w następny weekend, ale nie wiem jeszcze na 100%.
I jeszcze jedno. Mam wielką prośbę do Was- Directioners. ( I nie tylko ) <3 Proszę przeczytajcie to ----> http://www.twitlonger.com/show/n_1s1vvdk#_=_  <---- i weźcie udział! To jest naprawdę bardzo ważne, wierze w Was Siostry i Bracia (jeśli tacy czytają tego bloga ;) ) Może się uda. <3 Nie możemy się poddawać!! Kocham Was! <3 (Rozsyłajcie dalej!)
Powtórzmy to!!!!!! <3